Wrocławska Gmina Żydowska w okresie narodowego socjalizmu

Niespodziewanie – gdy była dokładnie jedenasta – w holu słychać było coś jak ryk nadciągających, dzikich zwierząt. Gwałtownie otwierały się drzwi kancelarii prawników. Do środka wpadło ze dwa tuziny członków SA w swoich brązowych koszulkach i czapkach, wrzeszcząc: „żydzi won!”. Przez dłuższą chwilę wszyscy – żydzi, jak i chrześcijanie – byli jak sparaliżowani. Poczym większość żydowskich prawników opuściło pomieszczenie.
…Wszędzie było pełno prokuratorów, adwokatów i sędziów, niektórzy jeszcze w togach, byli wypędzani przez małe grupki brązowych hord na ulicę…

Ludwig Foerder o napadzie band SA na gmach sądu z 11 marca 1933 roku.
Źródło: Biblioteka Wiener, Londyn.

Z przejęciem władzy przez nazistów 30 stycznia 1933 roku, rozpoczęło się całkowite wyniszczanie życia żydowskiego we Wrocławiu. Już 11 marca 1933 roku bojówki SA zaatakowały budynek sądu przy Graupestrasse (dzisiejsza ul. Krupnicza) i zmusili prawników pochodzenia żydowskiego do opuszczenia budynku. W tym samym roku, 1 kwietnia nastąpił bojkot sklepów żydowskich, nadzorowany przez wartowników SA.

Ustawy Norymberskie z września 1935 roku, oznaczały utratę obywatelstwa i praw z nim związanych przez wszystkich nie-aryjskich obywateli. Ponadto zabroniono małżeństw oraz pozamałżeńskich relacji między Żydami a nie-żydami. Żydów wykluczono ze wspólnoty państwowej.

Paląca się Nowa synagoga "Na Wygonie" po pogromie listopadowym w 1938 r. (Źródło: Gedenkstätte Deutscher Widerstand w Berlinie)Paląca się Nowa synagoga "Na Wygonie" po pogromie listopadowym w 1938 r. (Źródło: Gedenkstätte Deutscher Widerstand w Berlinie)Naziści sukcesywnie ograniczali również prawa dotyczące pracy i zarobków żydowskiej części społeczeństwa, które na skutek tej polityki ulegało stopniowej pauperyzacji. Za pomocą tak zwanej aryzacji mienia żydowskiego, zabierano Żydom ich firmy, majątek oraz posiadłości, które były przejmowane przez nieżydowskich Niemców.

Gmina żydowska we Wrocławiu próbowała ulżyć nędzy, umożliwiając jak największej liczbie ludzi prace w jej instytucjach. Innych członków gminy wspierała w staraniach emigrowania z Niemiec. Jednak zarząd gminy okazał się, w świetle nieustannej radykalizacji narodowosocjalistycznej polityki wobec Żydów, coraz bardziej bezsilny.

9 listopada 1938 roku w Noc Kryształową z pomocą bojówek SA oraz członków partii nazistowskiej, również we Wrocławiu niszczono i ograbiono, tak jak w całej reszcie Niemiec, żydowskie sklepy, ośrodki religijne oraz mieszkania. Częściowo w tych aktach uczestniczyła ludność z sąsiedztwa. Synagoga na Wygonie została spalona i wysadzona w powietrze. Synagogi Pod Białym Bocianem uległa zniszczeniu, jednak z powodu pobliskich budynków mieszkalnych, nie podpalono jej. Przynajmniej zewnętrznie przetrwała ona pogrom. W następnych dniach SS oraz Gestapo zabrało siłą do obozu koncentracyjnego Buchenwald około 2200 żydowskich mężczyzn i młodych ludzi z Wrocławia.

Deportacje Żydów pozostałych jeszcze we Wrocławiu rozpoczęły się w 1940 roku. Wyznaczone osoby były zmuszone do stawienia się w wyznaczony dzień w miejscu zbiórki, mając ze sobą jedynie minimalną ilość bagażu. Głównie z Dworca Nadodrze wywożono ich pociągami do gett i obozów koncentracyjnych na wschodzie. Deportacje i mordy spowodowały kompletne wygaśnięcie kwitnącego wcześniej żydowskiego życia Wrocławia.

„Jak Wrocław rozliczył się z Żydami” (Źródło: Schlesische Tageszeitung (Dziennik Śląski) wydanie z dnia 11 listopada 1938 r.)„Jak Wrocław rozliczył się z Żydami” (Źródło: Schlesische Tageszeitung (Dziennik Śląski) wydanie z dnia 11 listopada 1938 r.)

Obcy wyzyskiwacze trafieni w najczulszy punkt: po kieszeni – po ich synagodze zostały tylko ruiny.

Im dalej wjeżdża się w miasto, tym bardziej widać gorzkie obrazy bezsensownego zniszczenia: obrabowane sklepiki z cygarami, w których wyposażenie leży zniszczone na podłodze. W innych sklepach obrabowane i zdemolowane regały z zawartością lub puste. Ulice pełne gapiącego się i namiętnie dyskutującego tłumu, częściowo ludzie starzy jak i młodzi, są zachwyceni. Ale pomimo to, dławienie u wszystkich. […] Był kwadrans przed dziesiątą, gdy dotarłem na plac Zamkowy aby skręcić w Wallstraße (dziś ul. J. i J. Śniadeckich): tak zwana „Mauschelhalle”, znana i piękna budowla autorstwa von Opplera, była już tylko dymiącą ruiną. Górna kopuła już się zaczęła przechylać na jedną stronę i musiała być wysadzona w powietrze w południe między drugą a czwartą, w tym czasie wszyscy okoliczni mieszkańcy, musieli opuścić swoje mieszkania.

Walter Tausk o sytuacji po Nocy Kryształowej z 1938 roku.