Wrocław – międzynarodowe miejsce pamięci

Poprzez wymianę ludności, jak dokonała się w latach 1945-46, również wspomnienia o narodowosocjalistycznym Breslau przesiedlono na zachód. Nowo napływająca ludność polska przywoziła do teraz polskiego już miasta, swoje wspomnienia wojny, okupacji, wypędzenia z ojczystych stron. Po roku 1948 we Wrocławiu nie było nikogo, kto by mógł pamiętać wydarzenia z czasów narodowego socjalizmu i kto by mógł o tym opowiedzieć. Wiedza o miejscach, w których szalał terror, gdzie organizowano deportacje, o brutalności sprawców, o cierpieniach ofiar oraz o odwadze opozycji, zniknęła.

Ważnym celem projektu było staranie, aby wiedza ta mogła powrócić do miasta. Projektu „Narodowy socjalizm i ruch oporu we Wrocławiu”, w którym uczestnicy nawiązywali kontakty ze świadkami tamtych wydarzeń, którzy dziś żyją w Niemczech, Izraelu, Wielkiej Brytanii, Kalifornii czy Kolumbii. Z ludności dzisiejszego Wrocławia, bardzo niewiele osób mieszkało tu również przed końcem.

Grupa projektowa zebrała szereg wspomnień oraz narracji, które dotyczyły tego samego miejsca w znaczeniu geograficznym, jednakże zawierających zdecydowanie różniące się treści, koloryt i akcenty. Spoglądając na opowieść mieszkańca wyznania mojżeszowego, który w 1937 roku wyemigrował do Palestyny, komunisty, który osiedlił się w Wielkiej Brytanii, członka narodowosocjalistycznej organizacji młodzieżowej, który jako „katastrofę” przeżył dopiero wkroczenie Rosjan zimą 1944/45 i rodzinne wspomnienia nowych polskich mieszkańców miasta, widzimy, że historie te dzieli przepaść.

Z powodu wyjątkowej historii tego miasta, od końca wojny po dziś dzień, trudno mówić o wspólnym forum dialogu mieszkańców czy „społecznej przestrzeni” dla nich - dawnych i współczesnych, żydowskich i nie-żydowskich, w którym mogliby wymieniać wspomnienia. Mimo licznych prób kronikarzy miasta, mających na celu opracowanie wielokulturowej przeszłości czy projekty wystawowe, wspomnienia osobiste pojedynczych osób nie wychodzą poza wąskie ich grono. A szczególnie bolesne wspomnienia o zgładzeniu niegdyś kwitnącej gminy żydowskiej i mordowaniu żydowskiej części społeczeństwa, do dziś nie znalazły należytego miejsca w pamięci rodzin współmieszkańców, tych dawnych nie-żydowskich i dzisiejszych polskich, mieszkających w mieście.